Ot krótka relacja z miasta pierników, czyli Ogrody na Zimowisku

Cześć i czołem! To nie tak, że zapomniałyśmy, po prostu emocje dopiero opadły, a my ochłonęłyśmy 🙂

Tak więc, dzielimy się informacją o tym, że, owszem, byłyśmy na zimowisku. W tym roku trochę inaczej niż zwykle, bo nie w górach, bez chłopców i masy śniegu. Za to było dobre jedzenie, dużo toruńskiego rynku, był kosmos, były pierniki, było mydło i historia brudu, były zuchenki i nawet 4 wędrowniczki, było całkiem sporo chodzenia, były kwiaty, rozciąganie, było nawet salutowanie dwoma palcami, był Bydgoszcz i gwiazdy. A i była też podróż 50 osobowym zgrupowaniem pociągiem.


Właściwie, warunki pogodowe podobne były do tych naszych koszalińskich, ale to też się ceni. Wróciłyśmy nawet z dwoma nowymi przybocznymi (tzn. nie do końca wróciłyśmy- one wróciły wcześniej.), dwoma zastępowymi, bez dwóch podzastępowych oraz wieloma nowoochustowanymi i olilijkowanymi, a połowa z nas musiała odpruć swoje sprawności (ale i tak nam się podobało). Proszę jeszcze o zwrócenie uwagi na naszą zastępową sam. Maję Rokicką, która ewidentnie postanowiła zostać tajnym agentem zimowiska i elokwentnie wejść w prawie każde zdjęcie zrobione jakimkolwiek aparatem. A na koniec Mamma Mia, czyli dałyśmy radę same! The end.
Miłego dnia/ dobrej nocy/ owocnej pracy!

Środkowopomorski ZHR

FREE
VIEW