Warsztaty survivalowe – relacja

Harcerskie regionalne warsztaty survivalowe, w których udział wzięło ponad 120 młodych ludzi z Koszalina, Karlina i Szczecinka dobiegły końca. O pierwszych krokach realizacji naszego projektu, w tym o szkoleniu przez komandosa i lekcjach pływania, informowaliśmy tutaj: http://iharcerstwo.pl/harcerskie-regionalne-warsztaty-survivalowe/ , teraz nadszedł czas na podsumowanie całości tego wspaniałego i pełnego przygód czasu.

Naszą relację podzielimy na kilka rozdziałów. Każdy z nich dotyczyć będzie nieco innej dziedziny, której dotyczyły nasze warsztaty.

Wędrowniczki na sudeckich szlakach

Pierwsze dni naszego wędrowania po Karkonoszach minęły pod hasłem przetrwania. Musiałyśmy dać radę tylko z tym co niosłyśmy na naszych plecach, łącznie ze śniadaniami i kolacjami. Nie było możliwości “dowiozą nam” lub “przecież wrócimy”. Każdego dnia podejmowałyśmy coraz większy trud, a nasze nogi miały coraz więcej kilometrów za sobą. Dzień w dzień pragnęłyśmy tylko jednego – dotrzeć. Gdy to już się udało nadchodził czas na posiłek, prysznic i sen = regenerację sił. Z pewnością w pamięci i sercach zostaną te piękne widoki i ogromna duma – dałyśmy radę! Po tych wymagających dniach wyruszyłyśmy do Karpacza, gdzie spędziłyśmy ciekawy dzień, który zakończyłyśmy wspólnym karaoke na rynku. Ostatnie półtora dnia obozu spędziłyśmy we Wrocławiu, w jednym z najpiękniejszych miast Polski (przynajmniej w naszej opinii). Nadeszła chwila powrotu, z takimi wspomnieniami dużo raźniej wraca się do lasu, do sióstr i braci na obóz stały.

Patrol Zielonej w Bieszczadach

Z dziennika pokładowego:

„ Czuwaj!
16 lipca (wieczorem) rozpoczęliśmy nasz obóz wędrowny, droga poprowadziła nas przez Częstochowę, Rzeszów aż do Sanoka, gdzie dotarliśmy po południu.
Zanim rozgościliśmy się w Domu Harcerza w Sanoku, odwiedziliśmy sanktuarium, oraz jego wieżę, a także decathlon, skąd odebraliśmy hamaki, które przydadzą się nam już pojutrze…
17 lipca zajęliśmy się zwiedzaniem Sanoka, poza atrakcjami w samym mieście trafiliśmy też na obrzeża miasta, gdzie szykowaliśmy się na jutrzejsze wędrowanie…
18 lipca wyruszaliśmy z Sanoka do Lesko, całość trasy pokonując pieszo przez drogi nie asfaltowe, dużo kluczenia opłaciliśmy atakiem malin na nasze łydki!
Finalnie wieczorem dotarliśmy do miejscowego pola namiotowego, gdzie w użyczonym nam kawałku lasu użyliśmy hamaków zgodnie z ich przeznaczeniem.
Po drodze tego dnia zwiedziliśmy także ruiny klasztoru Karmelitów Bosych z XVIIw.
19 lipca ruszyliśmy z przyjaznego nam Lesko do Ustrzyk Górnych, większość trasy pokonując pieszo- aż do miejscowości Smerek, skąd ruszyliśmy (ze względu na deszcz – busem) do Ustrzyk Górnych.
Tego dnia zmagaliśmy się głównie z odciskami na stopach, odwiedzaliśmy zaś przeważnie las oraz bezdroża.
20 lipca nadszedł nasz finalny dzień wędrówki przez #Bieszczady.
Dziś zdobyliśmy Tarnicę, najwyższy szczyt Bieszczad.
Po południu wróciliśmy do Ustrzyk, skąd zarezerwowanym kwartał wcześniej busem pojechaliśmy do Przemyśla.
Kolejne dni: Miałem przyjemność być na Ukrainie, po raz pierwszy w życiu.
Szok kulturowy zaczął się od wyjścia na dworzec główny w Wilnie*, gdzie tłumy ludzi przeciskały się w podziemnych korytarzach.
Tłumy te składały się z młodych, pracowitych czy też wykształconych miejscowych, lecz także tych grubych, upośledzonych, biednych i nieogolonych.
Pierwszym, co mnie zaskoczyło była mnogość ludzi – później okazało się, że dzień w którym przyjechaliśmy był dniem wyborów do parlamentu – stąd mrowie głów mijanych na ulicy.
Drugim szokiem były budynki. Te tutaj przypominały Polskę sprzed 40 lat, nie tą w budowie – tą w w tynku. Takim bez farby.
Trzeci szok to bliskość. Przepychamy się w tramwaju, na ulicy dostajemy z bara, zaś w pociągach miejsca przypisane są do biletów.
Sam Lwów jest piękny, zwłaszcza centrum robi architektoniczne wrażenie, szczególnie zachwyca stare miasto, ratusz i rynek, mniej budynki nowsze – opera, hotele i pomniki – nie mają w sobie chwały sprzed lat, ani nowoczesności wnoszącej piękno. Są zawieszone gdzieś po środku.
Wg relacji goszczącej nas znajomej-  Polaków we Lwowie jest jeden, może dwa procent. Dodać należy, że choć naszych rodaków we Lwowie nie ma, tak wiele śladów, w formie pomników, cmentarzy czy domów, jest.
Tak samo zaznaczyć należy, że na cmentarzu Orląt Lwowskich oba lwy są zasłoniete i obserwowane przez kamery.

Techniki harcerskie

Harcerstwo to jedna wielka szkoła przetrwania. W tym roku niemal cały lipiec spędziliśmy na bardzo ciekawych zajęciach związanych z survivalem, pierwszą pomocą, przyrodoznawstem, bushcraftem, obronnością i terenoznawstwem. 
Umięjętności pierwszej pomocy nabywaliśmy od wykwalifikowanego ratownika medycznego. W czasie szkoleń przeprowadzonych w małych grupach dowiedzieliśmy się między innymi jak transportować osoby poszkodowane, jak przeprowadzić sprawną ewakuację siebie samych oraz osób nieprzytomnych. 
W ramach przetrwania w lesie wszyscy harcerze spędzili zastępami noc w budowanych przez siebie szałasach, a starsi śmiałkowie wybrali się na jeszcze trudniejsze zadania, które wymagały od nich umiejętności kamuflażu, obserwacji zwierzyny, czy pozyskiwania żywności w lesie. Jak obserwować zwierzynę, uczyliśmy się w ramach zajęć z uczniami z Techników Leśnych, którzy w tym są prawdziwymi mistrzami. Mieliśmy szansę zaobserwować kozły, lisy, sarny, jelenie, drapieżne ptaki czy ślady wilków.
To tylko mały fragment tego jak wiele ciekawych i pożytecznych rzeczy uczyliśmy się tego lata, i właściwie, choć w nieco mniejszej skali, przez cały miniony harcerski rok.

Szkolenie taktyczne – Airsoft

Ku zadowoleniu uczestników naszych lipcowych warsztatów, atrakcją na sam koniec zajęć była niesamowicie ciekawa i wymagająca taktycznego myślenia rozgrywka w Airsoft. Celem przyświecającym naszym młodym strzelcom było zdobywanie umiejętności z zakresu obronności i zaradności w trudnych i stresujących sytuacjach. Ponadto drużyny musiały ze sobą mocno współpracować, gdyż inaczej zwycięstwo nie byłoby możliwe.
Dzięki dużemu zakupowi wspartemu z budżetu Województwa Zachodniopomorskiego, udało nam się zakupić niezbędny sprzęt do organizowania takich gier. Posłużył za równo w te wakacje jak i będzie służył w następne lata.
Dzięki zakupowi tego sprzętu na własność harcerze i harcerki mogli grać ile tylko mieli na to sił, a na taką frajdę tego lata naprawdę swoją ciężką pracą zasłużyli… 

“Harcerskie regionalne warsztaty survivalowe” są współorganizowane przy wsparciu budżetu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego.

#PomorzeZachodnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Środkowopomorski ZHR

FREE
VIEW